Home
< Rewind | 0 - 20 |  
silent hallucination [userpic]

Glee 1x09

November 12th, 2009 (10:44 pm)
Tags:


Live from watching )

Can't wait for the next week's episode! Have you read Ausiello's?

silent hallucination [userpic]

Oh bugger

November 12th, 2009 (06:58 pm)


Ktoś właśnie rzucił na allegro sporo książek Marthy Grimes, ale jakoś tak strasznie drogich jak na używane, więc raczej się nie skuszę. Ale może kogoś to zainteresuje.

ETA: Zawsze wiedziałam, że Nigella ma niesamowicie dobry gust. :D

silent hallucination [userpic]

Totalny absurd ukradziony z zupy Lelwani

November 11th, 2009 (12:32 pm)


POST NA FORUM:
Może wreszcie ktoś mi wyjaśni, co to jest ukradek? Bo jeden taki koleś śpiewa do swej lubej: "Ja Twoje włosy dotykałem ukradkiem"
To co? Ręką się brzydził?


FORUM UŚWIADAMIA:
***Wydaje mi się, że osoba dotykająca mogła posiadać bujną przeszłość kryminalną - stąd te sformułowanie

***Stirlitz ukradkiem karmił niemieckie dzieci. Od ukradka dzieci puchły i umierały.

***Taka odmiana chyłka.

***I ciemka.

***I omacka.


A ja osobiście nie mogę się przestać chichrać.

silent hallucination [userpic]

Addendum o pająkach i innym robactwie

November 10th, 2009 (02:52 pm)
impressed

I feel pretty and witty and:: impressed


Bo mi się przypomniało, że z całego wyjścia do kina najbardziej podobał mi się fragment trailera do "Artura i Minimków 2", bo w 1:07 się pojawia na moment skakunek, z tych, co wyglądają jak zebry, o proszę:



No skakunek na wielkim ekranie, prawie umarłam z radości!

A jak już jestem przy robactwie, to choć Pilot do "V" (czy tylko mnie w głowie coś mówi cienkim głosikiem "Remember, remember the fifth of November" na widok logo tego serialu?) nudził mnie niemożebnie, to dam szansę kolejnemu odcinkowi, bo na koniec były dwa mocne twisty, których nie przewidziałam. Poza tym Moreena Baccarin, mniam.

A teraz wybaczcie, jedzenie wzywa. Leczo i tarta jabłkowa. :D

silent hallucination [userpic]

Fannish meme od wszystkich :) - jak wszyscy, to i ja za tłumem

November 9th, 2009 (08:47 pm)
Tags: , ,


1) Post a list of up to 20-25 books/movies/anime/TV shows/video games/bands [fannish etc.] that you've had an obsessive fannish love or interest in at some time in your life (or that you simply like(d)).
2) Have your f-list guess your favourite character/member from each item.
3) When someone guesses correctly, strikethrough the item and put the name of your favorite character next to it.

1) Zrób listę 20-25 książek/filmów/seriali/gier/zespołów, które w którymś punkcie swojego życia obsesyjnie kochałeś (albo po prostu takich, które lubisz/lubiłeś).
2) Twoja flista może zgadywać twoją ulubioną postać/osobę z każdego wymienionego fandomu.
3) Kiedy ktoś odgadnie prawidłową odpowiedź, skreśl punkt i napisz obok imię twojej ulubionej postaci.


Read more... )

silent hallucination [userpic]

Weekend recap

November 9th, 2009 (07:06 pm)


Weekend that threatened to be disastrous, turned out ot be pretty decent. On Saturday I ditched [info]labruja28 and her husband, and finally went to a party I didn't want to go. It was surprisingly nice, maybe because we spent there like two hours only, so we weren't tired or mad in the end. I finished first volume of "Abarat" in bed, with tea, so all in all it was a nice day.

Side note on "Abarat": I'd enjoy it better if I hadn't read "UnLunDun", and "Physiognomy", and "The Girl Who Circumnavigated the Fairyland" before. I liked the scene with Isabella's Sea very much but then it got worse.

I also turned the quince (look at its meanings and history!) into marmalade and it's delicious. My still favourite weekend breakfast are toasts with quince marmalade. It wasn't in me, this housewifey streak but I enjoy it so much.

On Sunday [info]cydienne and I planned baking cookies but instead we went to a new Indian restaurant in Katowice, in a very pretty neighbourhood. The waiter was so nice and keen (I think he was hitting on [info]cydienne, and the food was so delicious that we're going back there, preferably tomorrow, for prawns. :D And sweet lassi. And maybe mango ice cream (maybe mango in ice cream is tasty, who knows). The fun part was that we knew people at other tables at the restaurant: the lady I worked for once and Asia's friend, but we didn't realise that till the very end of the meal.

While going there, we discussed different recipes, mostly Nigella's, and I managed to buy the green-skinned pumpkin I was looking for endlessly. It was at the train station, of all possible places. I bought one, and then I bought the other one as well, because it looked so lonely. I'm thinking either marmalade or mousse.

And then we went ot the cinema to see "Up". I liked it but not immensely, Still, out of two summer hits ("Hangover" being the other one) I liked "Up" much, much better. We went to see 3D version and the trailers before were 3D as well; "The Christmas Carol" I'm not gonna see, and "Alice in Wonderland" I'm gonna see, 'cause it's awesome.

And how was your weekend?

silent hallucination [userpic]

Something about books (and commercials)

November 7th, 2009 (05:25 pm)
Tags: ,


Before I set off to the event I hadn't wanted to go to before, and I still don't wanna, let me leave you with few facts about books and their authors.

1. Jim Hines, a fine author himself, has procured 20 Facts About Neil Gaiman, and all off them true. Some people who think Gaiman's leather jacket is passe, might find this funny.

2. According to the BBC, most people will have read perhaps six of these books.

Instructions:
Look at the list and put an 'x' after those you have read.


Read more... )

Well, I'm better than most people, at least when book reading is concerned. I also own about eight more books from the list, but I haven't read them yet. You may notice that I've never read any French or Russian litarature, with the exception of "Madame Bovary".

3. I tried to read Marcus Zusack and I hated it. The same story with Alice Sebold. And I've come to a conclusion that best-selling books aren't the books I want to read. So I'm really sorry, I choose to be oblivious to most of the recently written books, and read classics instead.

ETA: My husband showed me them, them commercials, last week:

Read more... )

Do you laugh like mad while watching them? I do.

silent hallucination [userpic]

Głupia pavlova

November 2nd, 2009 (07:33 pm)
Tags: ,


Zachęcona własnymi sukcesami cukierniczymi postanowiłam przejść na wyższy level. Powinnam wiedzieć lepiej; tarta, muffinki i inne dotychczasowe wypieki to była łatwizna, ciasta dla dzieci, i tam właśnie jest moje miejsce: wśród przedszkolaków stawiających pierwsze kroki w robieniu ciast. Ale pomyślałam, że jak spadać, to z wysokiego konia i zabrałam się za ten przepis: biała pavlova. Wygodnie zapomniałam, że Dorotus jest starą wyjadaczką, a ja dopiero stawiam pierwsze kroki.

Moja pavlova będzie po solarce. Primabalerina korzystająca z uroków sztucznie wytwarzanych promieni UV, wersja autorska by Alx. Jutro dodam bitą śmietanę i jeżyny marynowane w spirytusie (jeśli w tej chwili zastanawiacie się, ile mam tych marynowanych w spirytusie rzeczy, wspominając ciepło mój wysokoprocentowy tort urodzinowy, to oświadczam, że wiele: mama przez długi czas namiętnie wytwarzała nalewki owocowe).

Na pocieszenie zrobiłam sobie żeberka na ostro. Pigwą zajmę się jutro, żeby całą ją przerobić naraz. Patrzcie, jaka śliczna (za co serdecznie dziękuję [info]labruja28, bo pigwy w sklepie w Świętochłowicach nie uświadczysz):



A tak na marginesie, to ten konkurs Dorotus przyniósł już wymierne korzyści, bo się rozwijam w dosyć nieoczekiwanym kierunku i bardzo mnie to cieszy. Brakowało mi wyzwań, przynajmniej takich, którym mogę sprostać, a moja nowa klasa jest zdecydowanie łatwiejsza w obsłudze niż poprzednia, co w połączeniu z mniejszą ilością godzin pracy daje mi wiele wolnego czasu, który mogę przeznaczyć na różne dziwne rzeczy, jak na przykład wypieki i przetwory, które zawsze wydawały mi się stratą czasu.

silent hallucination [userpic]

Dwa tygodnie bez Glee

October 29th, 2009 (08:13 pm)


Czasami się zastanawiam, co ci Amerykanie sobie roją w łebkach, że od czasu do czasu wszystkie seriale mają przestoje, bo przecież samo Halloween tego nie uzasadnia. Glee nie ma, House'a nie ma, SG:U nie ma, trzeba będzie coś starszego pooglądać; może dooglądam do końca Defying Gravity, coby mieć z głowy.

Był Marek, powiesił lampę w przedpokoju i popatrzył, jak tworzę planszę do oceniania zachowania mojej klasy, z pamięci wypisując listę. Nie chciał wziąć "Battle Angel Alita" do poczytania, which boggles the mind, skoro lubi (bo posiada na własność) Machinarium, no ale ja nie będę dyskutować z facetem, który przychodzi powiesić mi lampę, i jeszcze przynosi swoje kołki rozporowe i kostkę (ta kostka to już mnie kompletnie zaskoczyła). Zapomniałam mu za to powiedzieć o tej grze, zwanej przeze mnie roboczo I-Hate-Teklak, ale może to i lepiej, bo co ma tracić czas w pracy na głupoty. :D

Za to opowiedziałam historyjkę z dnia dzisiejszego, bo zgodnie z kalendarzem przyszedł czas na lekcje kulturowe o Halloween, które niesamowicie lubię, bowiem prowadzę je wbrew całej nawiedzonej katolicko klice w szkole, więc czuję się jak członek La Resistance. Anyway, anegdotka dotyczy klasy drugiej, w której uczniowie mieli zaprojektować przebranie na Halloween, i w ciszy, która zapadła, gdy dzieci ciężko pracowały koncepcyjnie, Kamil, lat 8, wyrzekł solemnie: "Przebierz się za ośmiornicę, wszystkie laski będą twoje". Trochę się bałam zapytać, skąd on wie, w pacholęcym wieku, o tych wszystkich hentajach tentaklowych...

A frytki amerykańskie w McDonaldzie nie są warte swojej ceny, co dziś sprawdziłam w ramach nierobienia racuchów na obiad. A poszłam do Maka, bo się biblioteka upomniała o "Nie przed zachodem słońca", które to jest książką genderową, jakiej świat nie widział i którą należy gromko polecać wszystkim dookoła, którzy są tematem zainteresowani, i którą to książkę miałam oddać wczoraj, ale mnie lenistwo powstrzymało, gdy trzeba było wysiąść w Zabrzu. Co też się później zemściło na mnie okrutnie, bowiem autobus się popsuł na kompletnym zadupiu, a z pojazdu kolejnego wysiadłam za wcześnie (czego już nijak na fatum zrzucić nie mogę, bo to ja sama źle rozkład przeczytałam). W efekcie odbyłam spacerek dla zdrowia pod górkę od Czarnego Lasu do Nowego Bytomia. Wiadomość pojęłam, następnym razem wykonam plan dnia co do litery, nie zgrywając Scarlett O'Hary. Choć zdjęcia na stronie Triconu umieszczę jutro, jak przyjdą tłumaczenia.

ETA: Zadzwoniła zaaferowana mama, bo właśnie odkryła, że brat skacze ze spadochronem. Nic jej nie mówiłam, choć wiedziałam, bo w ten sposób przynajmniej rok spokoju miała. Dowiedziała się przypadkiem, spotkawszy mamę kolegi, który skakał z moim bratem, i któremu 26 września splątały się linki przy skoku. Przeżył, ale nadal leży w szpitalu, mocno połamany. Skończył się spokojny sen mojej mamy.

silent hallucination [userpic]

Wszystkiego najlepszego!

October 27th, 2009 (09:18 pm)
Tags:


Dla [info]eartha_endogan!



Żeby ci humor dopisywał nawet w angielskiej przyrodzie, książki i seriale zawsze okazywały się znakomite, a pióro samo sunęło po kartce.

silent hallucination [userpic]

Garść myśli frasobliwych

October 27th, 2009 (08:40 pm)
Tags:


Jestem osobą z gruntu złośliwą, a zazwyczaj po prostu wredną. Gdybym była postacią z folkloru Wysp Brytyjskich, zapewne przez większość czasu byłabym Pukiem (mocno uciążliwym dla kręgu znajomych), a w swoich najgorszych chwilach złośliwym goblinem, który rani i krzywdzi (zabrzmiało emo, ale uwierzcie mi na słowo: gdy inni ludzie dostają dar do muzyki, słów czy dyplomacji, ja dostałam dar znajdowania słabych punktów innych ludzi oraz dostatecznie dużo bezwzględności, by to wykorzystać przy nadarzającej się okazji). Nie ukrywam tego, a każda nowo poznana osoba zwykle szybko się orientuje, kim jestem i albo to akceptuje, albo, no cóż, c'est la vie, zero żalu z obu stron, nie było nam dane, bla bla bla. Moja złośliwość skutkuje również tym, że lepiej nawiązuję kontakt z facetami, bo oni złośliwości, jeśli nie dotyczą rozmiaru ich członka lub sprawności łóżkowej, nie biorą do siebie. Zazwyczaj, są niechlubne wyjątki. Kobiety natomiast rzucają focha, obrażają się i stosują cały garnitur zachowań, które irytują mnie niemożebnie, bo służą tylko i wyłącznie stworzeniu atmosfery teh drama.

I owszem, posiadam również skłonność do generalizowania w przesadnej ilości.

Wracając do głównego wątku: uważam, że ja od początku daję wszystkim jasno do zrozumienia, że jestem jaka jestem, dobrze się z tym czuję i nie zamierzam tego zmieniać.

Dlatego tym bardziej wkurza mnie zachowanie ludzi, bliskich znajomych, którzy zmieniają swoje życie, świadomie lub nie, i nagle moje zachowanie przestaje im pasować. Jeszcze pół biedy, gdy mówią mi to prosto w twarz, ale mało rzeczy frustruje mnie bardziej niż nagły najazd "życzliwych" krewnych i znajomych królika, którzy zgrywając zażyłość usiłują nakierować mnie na "odpowiednie" ścieżki. Takim ludziom mam do powiedzenia tylko jedno: spadaj na drzewo, chociaż zwykle w mniej parlamentarnych słowach (owszem, lubię również przeklinać).

Tu powinna nastąpić jakaś pointa, ale co ja właściwie mam napisać ludziom, zwłaszcza tym, którzy tego bloga nie czytają? Ba, ludziom dorosłym, których wprost nie wypada mi pouczać w żaden sposób, albo wręcz pouczanie ich uważam za niewarte włożonego wysiłku? (zabrzmiało to wielce zarozumiale, jakbym pozjadała wszystkie rozumy, ale jestem przez większość czasu człowiekiem bardzo szczęśliwym i nieźle sobie radzącym z frustracjami dnia codziennego) Chyba tylko tyle, że spinanie się, perfekcjonizm i aspiracje społeczno-majątkowe szczęścia nie dają. Szczęście daje tylko doskonalenie samego siebie przy jednoczesnej akceptacji niezmienności pewnych rzeczy. Ciągle rozwój, ale zgodnie z sobą, a nie wbrew, bo nic na siłę.

Dobra, a teraz idę zrobić coś pożytecznego. Chociaż nie bardzo mi się chce, ale pocieszam się myślą, że w następnym odcinku napiszę o odsuwaniu od siebie spraw niewygodnych i dopiero będzie naprawdę ciekawie.

silent hallucination [userpic]

I tak właśnie powinna wyglądać jesień!

October 21st, 2009 (07:37 pm)
On the radio:: Editors - Like Treasure | Powered by Last.fm


Na sobotę zapowiadają 16 stopni Celsjusza, ja dostałam od mamy szarą wełnianą sukienkę a'la Lily Erikson, kozaki są za ciepłe, a drzewo na cmentarzu wygląda tak:




Z tego całego upojenia słońcem mam w piekarniku tartę z orzechami karmelizowanymi miodem gryczanym, a na swoją kolej czekają schab ze śliwkami oraz kieszonki z z ziemniakami pieczonymi z cebulą i ziołami. Plus Cerny Kozel, choć do tarty to raczej będzie likier.

A w jednym z second handów są zasłony w oczojebnie pomarańczowym kolorze, z godłem Liverpoolu i sloganem "You'll never walk alone" i jeśli do jutra nikt ich nie kupi, to zrobię to ja i powieszę je w kuchni. Mój najlepszy na świecie mąż popiera ten pomysł z całego serca. :D To nic, ze zasłony nie pasują absolutnie do niczego, ważne jest, że oboje wyrażamy chęć ich posiadania z czystego fanowstwa oraz uwielbienia dla postaci Felixa De Souzy.

Bo fani są wszędzie, i właściwie można być nawet fanem własnych dzieł, jak pokazuje wczorajszy przykład Edgara Wrighta, Simona Pegga i Nicka Frosta, co można przeczytać tu.

A w sobotę, w sobotę "Sen To Chihiro No Kamikakushi" na dużym ekranie. Już mam zamówiony bilet, już się nie mogę doczekać. Pewnie, że mam własną kopię, mam wszystkie boxy Miyazakiego, ale w kinie to zawsze inaczej. Mój mąż mówi, że to bardzo długi film o niczym, ale za to jak ładnie o niczym.

A czy wam pogoda poprawiła humor? Macie ochotę myć okna? :D

P.S. Maciej Guzek ma bloga. Yay! Na którym pisze, że zawiesił "Czyste dobro". Buuu.

silent hallucination [userpic]

Idźcie czytać

October 17th, 2009 (01:46 pm)
Tags: , ,

On the radio:: Editors - Eat Raw Meat = Blood Drool | Powered by Last.fm


Oi, w Polszcze wydano właśnie "The October Country" Raya Bradbury'ego! Do księgarń, panie i panowie, do księgarń! (BYLE NIE DO MERLINA, BO NA NICH JESTEM CIĘTA I NIE ZAMIERZAM JUŻ NIGDY NIC OD NICH KUPIĆ)

A album "The Editors" brzmi tak, jakby to już wszystko było na tyle mocno, że byłam przekonana, iż "Brick&Mortar" to cover. Ale przez to fajnie wchodzi. Teraz jest coś, co brzmi bardzo jak David Bowie, przedtem było DM. Huh. Podobno jest też Joy Division, ale tego za cholerę nie rozpoznam, bo z Joy Division to znam tylko piosenkę "Let's Dance to Joy Division" :D.

I chcę formę do kostek do lodu, która się nazywa Gin and Titonic...

A teraz czas iść oblewać nową kuchnię Michi.

silent hallucination [userpic]

Starship Edelweiss

October 16th, 2009 (05:39 pm)


I can't decide what makes me laugh harder: yodelling or the Klingons...

silent hallucination [userpic]

Really, I'd kill for a smooth topic for life updates

October 13th, 2009 (03:31 pm)


So, the birthday cake. I planned is as pina colada finally: coconut and pineapple. It turned out to be mostly alcoholic: too much rum, I guess (this is why the rum is always gone, Jack: all's in my birthday cake ^_^).

~*~*~*~*~

I still want to make a pavlova. I saw a wonderful recipe yesterday, while researching Nigella Lawson (did you know she's 49? I'd kill for her looks anytime. And I want "Nigella Christmas" for Christmas. No, it's not too early to talk about Christmas presents, shut up): lots of cocoa, chocolate and raspberries on whipped cream.

~*~*~*~*~

More on SG:U. I read a review that accused it of copying BSG not only in design of the ship but also in the creation of doctor Rush character. Apparently he's Gaius Baltar ver 2.0. I really can't tell as I haven't seen much of BSG ad SG:U has just started.

~*~*~*~*~

Also, Jeff Vandermeer posted a lot of questions concerning "District 9". I didn't like the movie at all: it looked as if its plot was derived from a slightly less successful short story from the Golden Age of SF. Jeff also points to a blog, whose author, native of South Africa, questions the political correctness of the movie.

~*~*~*~*~

My husband said something started happening on "Defying Gravity" (no wonder, with show being cancelled and all, they have to wrap all the plot lines up).

~*~*~*~*~

And lastly, I got a big bag of hand-me-down clothes on Sunday and I decide to wear one of the skirts today, so I put it on the chair last evening. Unfortunately, the skirt had fake fur rimming and therefore I found it on kitchen's floor when morning came, brutally killed. It was crime passionel, although I can't tell at the moment if the motif was envy or love. Closer inspection narrowed the number of suspects to a tentative one: the hair on the skirt was mostly white.


silent hallucination [userpic]

Stargate: Universe

October 12th, 2009 (09:57 pm)
Tags:


I may not be an avid "House" watcher anymore, but "Stargate: Universe" I will watch, for two reasons.

1. Stargate: I love the concept.

2. Robert Carlyle: have you met Felix DeSouza yet?

silent hallucination [userpic]

Plakat "Mikołajka" w wersji kinowej

October 9th, 2009 (10:44 pm)
Tags:


Czy ten plakat jest pedofilski, czy to moje zboczenie zawodowe się odzywa (jakkolwiek głupio i nie na miejscu by to nie brzmiało)?

silent hallucination [userpic]

Halloween & big girls only party

October 5th, 2009 (04:04 pm)
Tags:

On the radio:: The Bloody Irish Boys - Enniscorthy in a Bottle | Powered by Last.fm




Bo [info]werannie ma dużą kuchnię, w której może gotować na raz kilka osób:

Cel: Uczczenie Halloween.
Temat: Halloween Party.
Cechy szczególne Planu: Zupa dyniowa, ciasteczka, wróżby, przebieranki, mroczne dekoracje, filmy i inne takie.
Miejsce: Nora Aniołaka.
Data: [info]werannie ma ankietę na LJu, ale ja jestem za sobotą 30.10.

Ja będę miała zupę dyniową, dyniowe ciasteczka z karmelem, jabłka pieczone z nadzieniem rodzynkowym z rumem, dobrą herbatę. Znając Aniołaka każdy będzie mile widziany, a ja lubię nowych ludzi poznawać. I pokazywać im "Shaun of the Dead" oraz "Nightmare Before Christams".

Przyjdziecie?

Poll #1466789 Halloween party
Open to: All, detailed results viewable to: All, participants: 5

Czy chcesz obchodzić z nami Halloween?

View Answers

Tak, i chcę gotować i nocować w Norze Aniołaka
5 (100.0%)

Tak, i chcę nocowac w Norze Aniołaka
0 (0.0%)

Tak, i przywiozę gotowe jedzenie
0 (0.0%)

Tak, ale nie zostanę na noc
0 (0.0%)

Nie, bo to pogańskie święto
0 (0.0%)

silent hallucination [userpic]

Cieszyn jesienią

October 4th, 2009 (10:19 am)
On the radio:: Susheela Raman - Ganapati | Powered by Last.fm


Byliśmy wczoraj w Cieszynie, obejrzeć akademiki, między innymi, i jak zwykle powłóczyć się trochę po mieście. Ja jak ten wulkan energii, bo pogoda była idealna, mój mąż jak chmurka gradowa, bo w nocy mało spał (był zbyt zajęty budową statku kosmicznego, by poświęcić czas na sen), a gdzieś po drodze mu się ubzdurało, że pojedziemy tylko na moment i że wyjedziemy o 11.00, więc marudził niemożebnie), a cała reszta dystyngowanie opanowana, jak przystało na grupę dorosłych ludzi, którzy jadą gdzieś w konkretnym celu.

Obejrzeliśmy pokoje we wszystkich trzech akademikach, standardy mieszkaniowe są diametralnie różne w każdym. Mamy telefon do właściciela stołówki oraz klubu nocnego na terenie kampusa, będziemy dzwonić. Bliższy ogląd kampusu ujawnił parę fajnych rzeczy, o których nie wiedziałam (nie chcę zapeszyć, poza tym Czesi doth protest too much, więc na razie wszystko trwa w zawieszeniu). Okazało się, że Hala Widowiskowo-Sportowa wcale nie jest tak daleko, jakby wynikało z planu miasta, tylko trzeba iść ścieżką wzdłuż Olzy od mostu Przyjaźni.

No a potem Foka wyczaiła na ślicznym targu warzywnym na małym ryneczku (aż się chciało kupić dynię, i orzechy, i te mocno pachnące papryczki o pistacjowym kolorze) ogórki małosolne (jak ona to robi, nie mam pojęcia, to prawdziwy pies na dobre jedzenie). Srsly, ogórki małosolne w październiku, zażerałyśmy się nimi jak głupie całą drogę do mostu, i nawet jeden dałyśmy Markowi, co okazało się znamienne w skutkach. Ogórki były najlepsze, jakie jadłam w życiu, nie do końca ukiszone, ale pełne czosnku, który zostawiał ostry posmak na języku, więc Marek zdecydował, że musi pójść i kupić ich sobie trochę do domu, bo inaczej dostanie pypcia. Jak postanowił, tak zrobił, mnie kupił 6, o które prosiłam (z czego jeden zjadł Danes, drugi Foka, trzeci ja, a jeszcze osiem przywiozłam do domu na dzisiejszy obiad, więc jak widzicie, z matematyką u mnie kiepsko, albo te przeklęte ogórki się mnożą w zaciszu lodówki :D), a sobie kupił cały pięciolitrowy pojemnik pełen ogórków. For realsies. No bo co się będzie ograniczał.

Potem oczywiście obowiązkowa rundka do czeskiego Tesco, w trakcie której jak zwykle wyszłam na alkoholiczkę (no bo 10 Cernych Kozlów, jeden rum do moczenia rodzynek, czekoladowy rum do tiramisu, kawowy Berentzen, i dwa morawskie wina "z krzyżem", bo w promocji były), a poza tym zapas różnorakich orzechów w polewach i bez, które mają służyć jako przekąska przy jesiennym czytaniu książek pod kocykiem. Tu pod uwagę należy wziąć fakt, iż w moim barku stoją jeszcze alkohole z zeszłego roku z urodzin, bo ja właśnie tak dużo piję.

Foka zrobiła świetny PR połowie smażonej kaczki na gotowanej kapuście kiszonej, ale nigdzie owego ptactwa w menu nie było, więc ostatecznie zjadłam coś, co nazywało się Cieszyńskim Flamendrem. Mój mąż nie jadł nic, tylko pił postną herbatę z cytryną. Muszę walczyć z tym uczuciem irytacji, które mnie ogarnia w reakcji na jego zachowanie, w końcu to dorosły człowiek i wie, co robi. Sam też odpowiada za swoje decyzje, jeśli nie chce jeść obiadku w Czechach, to faktycznie nie należy go zmuszać. Bardzo miła pani kelnerka się zdziwiła, że facet, a nic nie je, upust swojemu zdziwieniu dawała za każdym razem, gdy nam coś do stolika przynosiła.

Podsumowując, dla mnie była to idealnie spędzona sobota. Byłam nawet super miła i nie mówiłam nic złośliwego, a przynajmniej mam nadzieję, że nic takiego mi się nie wypsnęło, ale kto tam ludzi wie, reagują bardzo dziwnie na całkiem niewinne uwagi, więc a nuż znowu kogoś obraziłam. Front bloku growego przesunął się nieco do przodu (i ja, i Foka jesteśmy bardzo uparte, a tu w dodatku walczymy o cenną sprawę, poza tym słuszną, jak zgodnie stwierdza większość - irytuje mnie tylko ta konieczność bycia super uprzejmym, ale zaadaptowałam nieświadomie metodę Arka i tylko się uśmiecham w duchu).

Skończyłam też wczoraj ostatnią książkę Marthy Grimes. Wreszcie zdałam sobie sprawę z faktu, że to jest właśnie to, czego zażądałam od [info]werannie jako opowiadania, minus oczywiście wątek fantastyczny: małe angielskie miasteczko, gdzie każdy mieszkaniec jest obdarzony wielką indywidualnością, często rys postaci jest karykaturalny, a w tle pobrzmiewa tradycja angielskiej powieści. Zastanawiam się mocno nad sprowadzeniem pozostałych książek z UK. I nad zakupem polskich tłumaczeń. A ten artykuł bardzo ładnie nawiązuje do nie tylko tematyki poruszanej w "Pod Huncwotem" (pastor zna historię nazwy chyba każdego pubu na Wyspach), ale i wszystkich książek z serii o Richardzie Jurym.

A na "odtrutkę" zaczęłam "Dzienniki" Virginii Woolf, i chyba je rzucę w kąt, bo nudne są jak flaki z olejem, poza tym ci ludzie, ci ludzie! Ja wiem, że wojna światowa jedna i druga na nich swe piętno odcisnęła, ale częstotliwość, z jaką ci ludzie pakowali się w beznadziejne związki natury seksualno-uczuciowej, popełniali samobójstwa lub umierali przedwczesną śmiercią jest doprawdy zastraszająca. Mój dotychczasowy ulubieniec ożenił się i spłodził 4 córki z młodszą od siebie o 26 lat córką swojego starego partnera łóżkowego. Freud, anyone?
Na ich tle Virginia wypada prawie świątobliwie.

Right, to chyba pójdę malować przedpokój.

silent hallucination [userpic]

I should invent a topic for updates on my life

October 1st, 2009 (06:20 pm)
On the radio:: Natalie MacMaster (With Cookie Rankin) - The Drunken Piper | Powered by Last.fm


I minimized my raging headache by sleeping for almost three hours during the day. It's the drawback of Autumn, the headache and the urge to sleep. Don't get me wrong, I love Autumn, it makes me want to do different things like listening to Celtic music (and dancing madly ^_^), baking (muffins yesterday with [info]cydienne, three types: with nuts, with chocolate and with plum marmalade, and I love my silicon forms I brought from Ireland last year. Next project is pumpkin: Halloween is only 30 days away and I'm planning an all-girls party with theme food and either stupid horror movies like Shaun of the Dead or women's flicks like Bridget Jones' Diary and Mystic Pizza).

I should be doing laundry or washing up, but I can't be bothered. The plan for today was to paint the table white, actually, but the headache prevented it. Oh well.

And I have to vent a bit, because there's just this amount of shit I can take one day, and today two mails from the same person covered it. I can be polite when necessary, but I hate people who desperately want to make things difficult on purpose.

So anyways, movies and books. Or my new class, because today we had the class photo taken. And OMG, those children stop talking when told so! So huge an improvement from my last class. Admittedly, they love talking, it's their favourite activity (probably, judging from the other teacher remarks and my own observations) and it's hard to give it up for a longer period of time but you only have to give them an absorbing activity for them to be quiet. I really love it. And speaking of my former class, they miss the old school and keep hanging out at schools' gate to talk to their former teachers and younger students.

But back to books. The Man With A Load Of Mischief has the bestests murders in all Martha Grimes' books. They've got style. Unfortunately, my bad habit of looking at the last page (previous Grimes' books were Alex-proofed in this matter) didn't pay off this time and I already know who the killer is. Bugger. Unfortunately (no. 2), this is the very last of Grimes' books published in Poland, so this crime fest I've lately been into ends soon. I also got two very thick books from the library [info]vilgefort works at, for long Autumn evenings spent with hot tea and both cats snuggling, and a warm blanket - it's already perfect in my mind. The sheer weight of those books will prevent me from dragging them to work and back everyday and reading them on the bus (which was quite crowded today, the students are back).

When it comes to movies, I watched A Boat That Rocked, because it's Richard Curtis' and after Love Actually I'll watch everything by him. It was a good movie, with well played characters and awesome actors (Bill Nighy is a class to himself, Kenneth Branagh was unrecognisable, and there was Nick Frost, Gemma Arterton and the girl who played Annabelle Fritton in St. Trinians', with the cutest outfit ever, which looked like designed by Kate Spade herself, and many, many more great actors). What I didn't like was the episodical plot, there was no main line. It seems as if Curtis is back to writing in Blackadder style again. But the idea of pirate rock radios, broadcasting from the boats anchored somewhere in the Nothern Sea is awesome. I didn't know that anything like that took place on the British Isles and it was fun to learn about it.

Ok, I think it's time to do the laundry. I vented, I updated, I'm happy. Ier.

ETA: Budapeszt faktycznie taki jest.

< Rewind | 0 - 20 |